Dzisiejsza noc była bardzo chłodna. Gdy przebudziłem się nad ranem w namiocie było zaledwie 2 stopnie. Ale mój śpiwór dał radę i spało się komfortowo. Rano gdy słońce wstało zrobiło się nawet dość ciepło. Ale gdy tylko ruszyliśmy i zaczął się podjazd przyszły ciemne chmury i zaczęło padać. Na całe szczęście tylko jakieś 10 min. Udało nam się przeczekać ten deszcz w jakiejś dawnej opuszczonej restauracji. Nie w budynku ale pod wiatą.
Potem było długo pod górę. Następnie zrobiło się ciemno i zaczęło znowu padać. Do tego błyskało się. Nad nami przechodziła burza. I znów w jakimś opuszczonym miejscu udało się przeczekać. Ale gdy potem ruszyliśmy myśląc że to koniec trochę jeszcze zlał nas deszcz.
I tak trochę przemoknięci wjechaliśmy na szczyt góry gdzie było położone miasto. A to wszystko na wysokości 1350 mnpm. O dziwo wyszło słońce. Chcieliśmy kupić chleb ale przegapiliśmy sklepu. Więc postanowiliśmy kupić w następnym. Ale potem się okazało że nie na nigdzie sklepu. Nawet zjechaliśmy z trasy do jednej wioski ale tam sklepy nie było. Czas mijał, kilometry leciały a my głodni a do około tylko góry. Na stacjach benzynowych chleba brak. I tak około godziny 17.40 dojechaliśmy na stację Pacyfik a w restauracji był chleb. Kupiliśmy dwa bochenki. A Pan się zgodził żeby zjeść w środku restauracji. Na zewnątrz było bardzo zimno i wiał wiatr. A gdy jedliśmy zrobiło się ciemno i znowu przyszła burza. Nie było gdzie jechać bo padało. Zapytaliśmy gdzie można rozbić namiot a miły Pan pokazał nam wolny pokój nad restauracją. I tu właśnie dziś śpimy. Pod dachem.
Na jutro w prognozie nadal deszczowo. Ale może jakiś nas to minie. Do Samsun nad morzem czarnym jeszcze 376 km. A potem jazda wzdłuż brzegu morza. Tam pewnie będzie już ciepło.
Pozdrawiam
czwartek, 6 kwietnia 2017
#11 Turcja - Zimno i burze - Rowerem do Mongolii
#10 Turcja - 500 km przez góry - Rowerem do Mongolii
Dziś (5.04) rozpoczęliśmy na poważnie naszą przygodę z górami w Turcji. Aby dojechać do Samsun miasta, które znajduje się nad morzem czarnym mamy do pokonania około 500 km drogi przez góry. Dziś przejechaliśmy pierwszy spory podjazd start z 200 mnpm by wjechać na 965 mnpm a potem lekki zjazd nie tracąc zbytnio wysokości. Na jutro mapa pokazuję że po trzeba się będzie wdrapać na około 1300 mnpm.
Mogliśmy wybrać drogę biegnąca wzdłuż wybrzeża. Ale tam wcale nie było by łatwiej. Jest to droga bardziej kręta i też sporo się podjeżdża i zjeżdża. A nasza jest za to widokowo bardzo ładna. A i tak nad morzem będziemy jeszcze jechać spory kawałek więc nic straconego. Dziś śpimy jakieś 10 km za miastem Bolu cały czas na drodze D-100. I muszę przyznać że jedzie się nią bardzo dobrze.
Pozdrawiam wszystkich czytelników mojego bloga. Ponieważ w Turcji jest krucho z dostępem do internetu nie mogę odpowiadać na komentarze bo przez dzień jak już się znajdzie Internet po prostu nie ma na to czasu. Inna sprawa że nie mam nawet pojęcia czy ta aplikacja z której piszę będąc offline ma taką możliwość.
Na te kilka zdań mam czas zawsze przed pójściem spać. Dlatego też pisząc przeważnie też jest już dość zmęczonym. A pisze w telefonie więc nie jest to też zbyt wygodne i szybkie.
środa, 5 kwietnia 2017
#09 Turcja - na wschód - Rowerem do Mongolii
Dzisiejszy dzień to kontynuacja jazdy na wschód. Poruszamy się cały czas droga D-100. Jest to droga expresowa i możemy nią jechać. Równolegle biegnie też autostrada. Dziś przejechaliśmy 105 km. Co jest dobrym wynikiem bo mieliśmy boczny wiatr. Ruch już jest mniejszy i mamy szerokie poboczne. Tak że jedzie się dobrze. Droga też często przechodzi przez małe miasteczka i wioski tak że nie ma problemów z zaopatrzeniem.
Dzisiejszy odkryciem jest sieć stacji benzynowych firmy Pacyfik. Na owych stacjach jest darmowa kawa i herbata. Tak że dziś wypilismy bardzo dużo herbaty a ja jeszcze kilka dodatkowych kaw. Do tego jest bardzo miła obsługa i co ważne czyste toalety i nawet mają mydełko przy umywalkach. A podczas podróży zwraca się uwagę na takie szczegóły. Bo miło jest wyjść z ubikacji z pachnącymi rękami.
Pod wieczór gdy mijaliśmy skład budowlany przy trasie dwóch pracowników zaczęło do nas machać. Zjechalismy do nich i zaprosili nas na herbatę. Wygląda na to że czym dalej na wschód tym coraz większą gościnność. Jak i teraz gdy śpimy na łące obok wsi. A zapytany przez nas właściciel terenu zgodził się bez wahania.
Od jutra zaczynają się większe góry. Zobaczymy jak to będzie wyglądało. Ewentualnie możemy też zjechać do morza czarnego i jechać jego brzegiem.
Pozdrawiam (4.04.2017)
poniedziałek, 3 kwietnia 2017
#08 Turcja - wyjazd z Istambułu - Rowerem do Mongolii
Dzisiaj czyli 3 kwietnia około godziny 13 popłynęluśmy promem do azjatyckiej części Istambułu. Wcześniej tylko zrobiliśmy zakupy na dwa dni do przodu. Aby nie myśleć o tym po drodze. Do kupienia zostaje nam tylko świeży chleb. Ale z tym nie ma problemu.
Prom przez cieśninę Bosfor kosztuje 4 liry i płynie około 10 min. Za rowery nie trzeba nic dopłacać. Tylko trochę mało miejsca i za bardzo nie ma gdzie postawić rowerów. Ale jakoś się udało.
Po drugie stronie, już na azjatyckim brzegu jeszcze chwilę podziwialiśm wspaniałą panoramę miasta. A potem ruszyliśmy w drogę. Jechało się dość dobrze bo mieliśmy lekki wiatr w plecy. Ale ruch był ogromnym. Trzeba mieć oczy do około głowy i dobrze się zastanowić przed jakimkolwiek manewrem. Dobrze oceniać odległość i szybkość samochód żeby nie wpakować się pod koła. Ale chyba najgorsze są ciężarówki które często mijają w odległości 30 cm a do tego jadą bardzo szybko. Gdy już cię minie taka ciężarówka to przychodzi silny powiew, który odpycha rower na bok. Trzeba to kontrować ale z precyzją żeby nie wyjechać za bardzo na lewo bo wtedy można wpaść pod kolejną ciężarówkę, która nadjeżdża z tyłu.
W takim tłumie aut przejechaliśmy dziś 77 km. Czyli dość daleko bo ruszyliśmy późno. Teraz jesteśmy w wiacie w parku nad morzem i tu zamierzamy spać. Raczej bez namiotu bo nie zanosi się na deszcz i mamy dach nad głową. A zimno też nie powinno być. Może góra 5 stopni. I prawie nie wieje. Jutro dalej jedziemy na wschód. Na razie główną drogą bo jest w miarę równa droga. A potem się zobaczy. Pewnie zjedziemy na drogi bardziej lokalne. Najważniejsze że udało się wyjechać za aglomeracje Istambułu. Bo to miasto jest gigantyczne.
Pozdrawiam
#07 Turcja - Istambuł dzień drugi - Rowerem do Mongolii
Dzisiejszy dzień w całości poświęciliśmy na zwiedzanie zabytkowej części miasta.
Wycieczkę odbyliśmy na piechotę by zrobić dzień wolny od jazdy na rowerze. Za to sporo przeszliśmy na nogach. Ale było warto. Choć to co widzieliśmy to tylko wierzchołek góry lodowej ale przynajmniej mam poczucie że coś widziałem. I mam ochotę na więcej. Może kiedyś wybiorę się tu na dłużej.
Jutro chcemy jechać dalej na wschód. Kolejnym z naszych celów jest dojechać do Gruzji. Ale to spory kawałek bo do Batumii z Istambułu jest około 1200 km. A to przynajmniej 2 tygodnie jazdy przez Turcję.
Więc plan na jutro to przede wszystkim pokonanie cieśniny Bosfor. Znalezienie się po azjatyckie stronie i kontynuowanie jazdy na wschód.
Pozdrawiam
niedziela, 2 kwietnia 2017
#06 Turcja - Istambuł - Rowerem do Mongolii
Dziś pierwszy kwietnia, prima aprilis i zgadnijcie kto nas dziś nabrał?
A było to tak. Wczoraj po kolacji grzecznie poszliśmy spać. Jeszcze trochę wiało a na drodze ekspresowej tuż obok był cały czas ruch. Do tego z pobliskiej latarnia tak mocno świeciło że nawet nie trzeba było używać latarki w namiocie. Ale mimo tego spało się dobrze. Może na początku czułem się trochę nie ufnie wobec zaistniałej sytuacji. Bo przecież nie codziennie nocuje się w parku między drogą a plażą i to w środku miasta. Ale zmęczenie zrobiło swoje i z zaśnięciem jakoś sobie dałem radę.
Poranek był słoneczny choć dalej wiało ale już nie tak silnie. Po śniadaniu i milej pogawędzce z panem strażnikiem ruszyliśmy w drogę do Istambułu a konkretnie do dzielnicy Basiktas gdzie mamy mieć nocleg. GPS pokazuje 28 km. No to spoko za 3 godziny będziemy. Jechaliśmy sześć. No dobrze z 2 przerwami na posiłek. Pozostały czas to walka o przetrwanie między pędzącymi samochodami, szukaniem najlepszej trasy, przedzieraniem się przez korki. Istambułu to miasto nie dla rowerzystów. Jest wielkie co dla nas nie znających go stanowi wielki problem. Do tego kierowcy jeżdżą jak chcą, nie sygnalizują skrętu, zmiany pasu. Masakra.
Na koniec ulica gdzie mieliśmy dojechać według GPS okazała się jednak nie tą co trzeba było. I musieliśmy jeszcze około 4 km wracać. I tak to właśnie nawigacja zrobiła nam prima aprilis. I zabrała prawie 90 minut czasu.
W końcu dojechaliśmy tam gdzie chcieliśmy. A teraz spokojnie mogę iść spać na łóżku, wykapany i w czystych ciuchach.
Pozdrawiam
sobota, 1 kwietnia 2017
#05 Turcja - prawie Istambuł - Rowerem do Mongolii
Dzisiejszy dzień a zarazem ostatni dzień marca nie był dla nas łatwy. A to za sprawą bardzo silnego wiatru. Wiało do 35 km/h i to prosto w naszą stronę. Przez to nie jechaliśmy szybciej niż 10 na godzinę. A to bardzo wolno jak na jazdę na rowerze. Następnym problem okazał się wielkim ruch samochodowy na drodze, którą się poruszaliśmy. I zaczęły się przedmieścia Istambułu które już ciągną się 50 km a do miasta zostało jeszcze około 30. To znaczy miasto już jest. Ale jeszcze nie centrum.
Potem zaczęło robić się ciemno i strasznie zimno a my nic nie znaleźliśmy do spania. Bo wszędzie ulice, centra handlowe, biura, banki. Żadnego parku, żadnej zieleni czy lasy. Zjechalismy nad morzem w kierunku plaży. Ale tam deptaku, wszędzie restauracja place zabaw i też się nie da rozłożyć namiotu. Do tego zimno i wieje. Ja już mam na sobie wszystkie kurtki a dalej mi zimno. Nie mam się jak zagrzać.
Zapytaliśmy strażników przy plaży czy nie można się rozbić obok ich butki. Byli bardzo mili ale powiedzieli że nie bo to zabronione a są kamery. Pokazali na jakieś miejsce ale tam były kamienie i nie ciekawie wyglądało. Pojechaliśmy dalej. Już nawet był plan żeby jechać 10 km na lotnisko Ataturka i tam spać. Ale po drodze był jeszcze skład z materiałami budowlanymi i tam zapytaliśmy. I udało się. Co prawda śpimy w parku ale przy ich budynkach i z ich pozwoleniem. Ochrona parku też o nas wie i mają nas pilnować.
Na dodatek dostaliśmy gotowa kolację i nie musieliśmy gotować. Tak więc dzień zakończył się miło. Byle tylko noc była spokojna i bezpieczna.
Pozdrawiam